Archiwa miesięczne: Maj 2009

Pyszna ogórkowa

Pyszna ogórkowa

Już dawno za mną chodziła. Dzięki uprzejmości teściowej koleżanki Ani, 2 duże słoiki kiszonych ogórków znalazły się u mnie w lodówce i czekały na swoje przeznaczenie. Jeden z nich skończył dzisiaj w garnku i przeobraził się w pycha zupkę. Oto przepis:

5 dużych ogórków kiszonych

½  szklanki soku z ogórków

2 skrzydełka

przyprawy: ząbek czosnku ( ja dodaję ten z zalewy ogórkowej), ziele angielskie, liść laurowy, koperek lub natka pietruszki, majeranek, 1 łyżka przyprawy do zup

3 średniej wielkości ziemniaki

½ szklanki śmietany 22 %

łyżka mąki

Przygotowujemy wywar z mięsa, dodając do niego liść laurowy i ziele angielskie. Rozgniatamy czosnek i wraz z łyżką przyprawy do zup oraz sokiem z ogórków dodajemy do gotującego się wywaru. Obieramy i kroimy w kostkę ziemniaki, po czym wrzucamy je na 10 minut przed końcem gotowania, podsypując potrawę zieleniną. Obrane ogórki ścieramy na grubej tarce i wrzucamy do zupy. Śmietanę rozrabiamy z łyżką mąki i dodajemy na ostatnie 2 minuty. Podajemy z chlebem.

Ugotowałam dzisiaj cały garnek. Mąż stwierdził, że długo nie postoi ;) .

Ćwiczymy, ćwiczymy!

Ćwiczymy, ćwiczymy!

Trzymając się dzielnie naszego harmonogramu treningów, wczoraj wybrałyśmy się z koleżanką na kolejne zajęcia wzmacniające. Tego dnia kończyłyśmy również projekt, więc jak tylko zakleiłyśmy kopertę z segregatorem dokumentów, poczułyśmy ulgę i zarazem lekkie zmęczenie. Wahałyśmy się, czy aby na pewno damy radę intensywniej poćwiczyć – ale jak już raz sobie odpuścimy, to później pretekstów do opuszczania zajęć byłoby coraz więcej. No więc z werwą pomaszerowałyśmy do klubu. Instruktorka poinformowała, że ma lekką kontuzję, nie może ćwiczyć takim tempem jak zazwyczaj, więc zajęcia będą o bardzo umiarkowanej intensywności. Dla nas bomba – czułyśmy się już trochę zmęczone po całym dniu, więc lekkie ćwiczenia będą dla nas samą przyjemnością. Zaczęło się rzeczywiście leniwie. Popatrzałyśmy tylko po sobie – to będzie prawdziwy spacerek. Szybko jednak zmieniłyśmy zdanie. O ile jeszcze koleżanka dawała radę, ja już pod koniec bezwładnie leżałam na macie i patrzyłam się w sufit. Skoro dla trenerki to było spokojne tempo, to aż boję się pomyśleć, jak te zajęcia wyglądałyby gdyby była w formie :) .

W poniedziałek znowu idziemy ćwiczyć mięśnie kręgosłupa. Grunt to nie zniechęcać się :) .

Rewelacyjny przepis na żeberka

Rewelacyjny przepis na żeberka

Ostatnio trochę podciągam się, jeśli chodzi o gotowanie. Wypróbowałam między innymi przepis na żeberka „palce lizać”. Wyszły przepyszne i bardzo szybko zniknęły z talerza. Oto co jest nam potrzebne:

1 kg żeberek

sól, pieprz

olej do smażenia

2 cebule

ząbek czosnku

pół butelki łagodnego ketchupu (lub koncentratu pomidorowego)

4 łyżki miodu

¼ szklanki octu (ja dodałam ocet winny z estragonem)

bazylia, oregano, majeranek – według uznania

Żeberka kroimy na kawałki, posypujemy solą i pieprzem i obsmażamy na uprzednio rozgrzanej patelni. Mięso przekładamy do żaroodpornego naczynia, a na tłuszczu po żeberkach podsmażamy cebulkę i czosnek, dodajemy ketchup, ocet, miód oraz przyprawy– wszystko przez parę minut dusimy. Następnie zalewamy tym sosem żeberka i wkładamy do piekarnika nastawionego na 190/200 stopni na 1,5 godziny.  Ja podałam to z młodymi ziemniaczkami, młodą duszoną kapustką i zimnym piwkiem. Pychota !

Rozciąganie

Rozciąganie

Dzisiaj zgodnie z planem, wybrałyśmy się z koleżanką na trening pod hasłem „zdrowy kręgosłup”. Zajęcia zupełnie inne niż te z zeszłego tygodnia, ale łatwo też nie było :) . Ćwiczyłyśmy na matach i na ogromnych piłkach napinając każdy mięsień. Najtrudniej było złapać równowagę leżąc na piłkach i podnosząc to jedną, to drugą nogę, Interesujące było również ćwiczenie o intrygującej nazwie „muszelka”, gdzie opierając się o piłę brzuchem, a wyprostowanymi rękoma o podłogę trzeba było podciągnąć ją pod siebie nogami i usiąść na niej siadem skrzyżnym.  Myślę, że jeszcze parę takich ćwiczeń i ze spokojem siądziemy na niej po turecku, popijając kawkę.

Na sportowo

Na sportowo

Ostatnio z koleżanką z pracy stwierdziłyśmy, że musimy trochę popracować nad kondycją fizyczną. Nie ma to jak wzajemne wspieranie się – przynajmniej potrafimy się nawzajem motywować. Pierwszym naszym celem stały się Międzynarodowe Warsztaty Tańca Współczesnego, ale niestety nie dane nam było załapać się na kurs. Drugiego dnia od ogłoszenia rozpoczęcia naboru na zajęcia w sierpniu, nie było już miejsc! Pozostaje po cichu liczyć, że ktoś kto się zapisał zrezygnuje albo nie zapłaci. Na ale żeby tak nie czekać bezczynnie, postanowiłyśmy już teraz wzmocnić naszą sprawność. Zapisałyśmy się więc do fitness klubu. Znalazłyśmy jeden niedaleko naszej pracy. W maju mają ciekawe promocje, i tak w cenie jednego karnetu dostałyśmy dwa. Pierwsze zajęcia w zeszły piątek – basic step, czyli zajęcia kondycyjne na stopniu do ćwiczeń, dla debiutantów. Instruktorka miała chyba inne pojęcie o poziomie jaki powinni prezentować początkujący, bo jedyne co mi dobrze wychodziło to komenda „ wdech” i „wydech” :) . Ułożyła godzinną choreografię i podkręciła tempo tak, że na końcu ledwo trafiałam na stopień – więc żeby cokolwiek robić skakałam sobie w miejscu. W formie relaksu było intensywne kształtowanie mięśni brzucha :) . Ledwo stamtąd wyszłyśmy, ale w poniedziałek wracamy! Tym razem liczymy na spokojniejszy zestaw ćwiczeń, bo idziemy na trening „zdrowy kręgosłup”. Po moich ostatnich problemach z korzonkami, rozgrzewki mięśni kręgosłupa są bardzo wskazane.

F.Nietzsche o szczęściu

F.Nietzsche o szczęściu

  Jeżeli szczęście, jeżeli gonitwa za nowym szczęściem w jakimś sensie jest tym, co żyjących trzyma przy życiu i pcha do życia, to spośród filozofów najwięcej racji ma bodaj cynik: szczęście zwierzęcia, cynika doskonałego, jest żywym dowodem słuszności cynizmu. Najmniejsze szczęście, jeśli tylko trwa nieprzerwanie i uszczęśliwia, to bez porównania więcej szczęścia niż szczęście największe, które zjawia się tylko jako epizod, poniekąd jak kaprys, szalony wybryk pośród morza zniechęcenia, niedosytu i wyrzeczeń.    Przy najmniejszym i przy największym szczęściu zaś istotą szczęścia jest zawsze jedno i to samo: umiejętność zapomnienia albo, mówiąc uczenie, zdolność odczuwania na sposób ahistoryczny, dopóki szczęście trwa. Kto nie umie przysiąść na progu chwili, puszczając całą przeszłość w niepamięć, kto nie jest zdolny trwać w miejscu jak bogini zwycięstwa, nie doznając zawrotu głowy ani lęku, ten nigdy nie dowie się, czym jest szczęście, a co gorsza nie uczyni nigdy nic, co uszczęśliwia innych.

Fryderyk Nietzsche

O pożytkach i szkodliwości historii dla życia

Wirtualna adopcja

Wirtualna adopcja

W końcu spełniło się. Mam swojego pieska. Jednak z uwagi na to, że mój tryb życia nie pozwala na trzymanie zwierzaka w domu, zostałam opiekunką wirtualną. Możliwość adopcji wirtualnej wprowadza wiele schronisk i przytulisk dla bezdomnych zwierząt. Polega to przede wszystkim na finansowaniu wyżywienia i pobytu wybranego podopiecznego, jak również  okazji do jego odwiedzania i wychodzenia na spacery. Jest to według mnie bardzo fajne rozwiązanie dla osób, które bardzo pragną mieć zwierzaka, ale ze względu na różne uwarunkowania, nie mogą przygarnąć go do domu. Jest szansą na poprawę schroniskowych warunków, szczególnie dla tych zwierząt, które na normalną adopcję mają niewielkie szanse. Przeglądając zdjęcia takich piesków w galerii schroniska, aż żal bierze, że część z nich spędzi tam całe swoje życie – te starsze i schorowane nie znajdą tak szybko ( albo wcale) swojego prawdziwego domu. Wirtualna adopcja to często dla nich ostatnia deska ratunku…

I po majówce

I po majówce

Mimo, że pierwszy majowy weekend był jednym z najkrótszych w ostatnich latach,  należał do bardzo udanych. Spędziłam go na spacerach po lesie, wizytach na kawce u sąsiadów, nadrabianiu zaległości filmowych i doskonaleniu umiejętności kulinarnych.  Wypróbowałam przepis na ciasto z rabarbarem i chłodnik z botwinki. Jak każdy szanujący się majówkowicz, uskuteczniałam grillowanie – w przyjemnych okolicznościach przyrody z miłym towarzystwem. Piękna pogoda, lekka opalenizna i zapach bzów w moim wazonie – jak dobrze :)