Wczoraj wybiegliśmy nieco później, słońce było już nisko nad horyzontem. Trasa do jeziora, pętla wokół łąki- nieco wydłużyliśmy dystans, a biegło się całkiem nieźle. Do tego widok różowego nieba wart jest każdego wysiłku. Po powrocie do domu, prysznic, kolacja i padłam jak kawka. W tle słyszałam jeszcze tylko odgłosy wczorajszego kabaretu na słoweńskim boisku. Przynajmniej mieliśmy honorowego rożnego. Aj tam, szkoda słów..
no ja tez zaczelam uskuteczniac biegi. poki co okolice domku. jeszcze troche i wydluze dystnans do pol mokotowskich;) tez bym chciala pobiec w tej edycji poznanskich maratonów. byloby super!