Archiwa miesięczne: Październik 2010

Przepis na przepyszną, gorącą czekoladę

Przepis na przepyszną, gorącą czekoladę

Aby umilić długie, zimne, jesienne wieczory warto przygotować coś pysznego. Na przykład gorącą czekoladę do picia!

Potrzebujemy:

a) Jedna tabliczka gorzkiej czekolady ( 80 lub 90 % kakao)

b) 1 puszka skondensowanego, niesłodzonego mleka

c) opakowanie cukru waniliowego

d) pół łyżeczki zmielonego cynamonu

e) 1/3 łyżeczki chili

f) łyżka masła

g) mleko 2% ( do ewentualnego rozrzedzenia czekolady)

Na kuchence stawiamy większy garnek z wodą- do niego wkładamy mniejszy ( ale taki, aby nie dotykał dna). Po zagotowaniu wody, w mniejszy garnek wrzucamy połamaną tabliczkę czekolady i dodajemy cukier waniliowy oraz masło, mieszając do momentu, aż cukier się rozpuści. Dodajemy powoli skondensowane mleko i mieszamy. Jeśli czekolada będzie za gęsta, dolewamy zwykłego mleka. Na koniec przyprawy- w tej wersji chili i cynamon, ale można dodać np. alkohol- jak rum lub koniak.

Smacznego!

Na pohybel maruderom

Na pohybel maruderom

-Czy mogę Pani w czymś pomóc?- zapytała ekspedientka w sklepie jubilerskim.

-Owszem, może mi Pani pomóc. Wtedy będę miała szansę w końcu stąd wyjść!. Młoda gniewna nie kryła swego poirytowania, robiąc minę jakby ugryzła kwaśne jabłko i wywalając oczy w słup. Poprzedzając to głośnym westchnięciem wskazała palcem zakończonym długim, czerwonym tipsem na gablotę z zawieszkami.

-Chciałam coś z motywem serca.

Ekspedientka schyliła się do koszyka pod ladą i zaczęła wynajdować drobiazgi w kształcie, o który prosiła klientka.

-Ale ja nie chcę kolorowej zawieszki!- fuknęła, widząc zaprezentowaną biżuterię. Czy nie widzi Pani, że reszta zawieszek na mojej bransolecie jest srebrna! Kolorowa nie będzie mi pasować.

-Oczywiście, zaraz pokażę Pani tylko srebrne- usłużna sprzedawczyni zabrała z lady część czerwonych, żółtych i niebieskich serduszek, zostawiając i dobierając pożądane motywy i kolory.

Klientka spojrzała na towar z politowaniem- Tylko tyle?!- rzuciła przed siebie. Zatrzepotała wytuszowanymi rzęsami, nie mogąc najwyraźniej uwierzyć, że pokazano jej tylko 20 modeli. W końcu po trwających wiekach pomrukach, ehhach i przewalaniu jednej zawieszki za drugą, zdecydowała się,  uruchamiając palec zakończony długim, czerwonym tipsem, który zawisł wskazując na kupkę porozrzucanej biżuterii.

-Czy tę zawieszkę sobie Pani życzy?

-No przecież pokazuję, którą!- syknęła, jakby ktoś włożył jej do ust rozkwaszoną cytrynę.

Ekspedientka ostrożnie wybrała właściwy drobiazg i zapakowała w firmowe pudełeczko.

Transakcja szczęśliwie dobiegła końca, maruderka wyszła bez słowa, przypinając sobie nowy nabytek na nadgarstek i ruszając na swoich chybocących szpilkach na łowy w dalsze zakątki centrum handlowego. Musi dokonać jeszcze tylu wyborów, natłumaczyć się tylu niedomyślnym sprzedawczyniom, nadwyrężyć już i tak zmęczony palec, aby w końcu dostać to, czego chce. Na pohybel wszystkim.