Archiwa tagu: Cel

Czytanie dla przyjemności

Czytanie dla przyjemności

Nie wyobrażam sobie życia bez książek: ich zapachu, szelestu kartek i momentów, kiedy nie mogę oderwać się od czytania. Każdy dzień staram się kończyć przynajmniej kilkunastoma kartkami lektury na dobranoc. Często jest tak, że czytam na raz kilka książek- jedna w weekendy, jedna wieczorami, jeszcze inna do pociągu, czy tramwaju w drodze do pracy. Mój cel na ten rok to 30 książek- czyli przynajmniej 1 na średnio dwa tygodnie. Oczywiście czytanie nie dla samej liczby i odhaczania kolejnej pozycji na liście. Chciałabym czytać tak jak do tej pory, czytać dla przyjemności i relaksu- z czystej jednak ciekawości chciałabym podliczyć ile kartek jestem w stanie przewertować w ciągu jednego roku. Powstają różne grupy wsparcia dla miłośników książek :) . Jedna z nich, inicjatywa 52 książki, zrzesza osoby, które chcą podjąć wyzwanie przeczytania przez rok 52 pozycji, czyli 1 książki na tydzień.

Cel życia to życie z celem- niech jednym z nich będzie kolejna przeczytana książka.

Dezyderata- Instrukcja Dobrego Życia

Dezyderata- Instrukcja Dobrego Życia

Poemat Maxa Ehremanna (1872–1945) jest zbiorem wskazówek jak mądrze i szczęśliwie żyć.  To co mnie w nim urzeka, to bardzo optymistyczne przesłanie, że mimo wszystko świat jest piękny. Że w pozornym chaosie wszystko ma swoje miejsce. Że jesteśmy dziećmi wszechświata i mamy być tu i teraz.

Poniżej tekst „Dezyderaty” w interpretacji Piwnicy pod Baranami.

Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.

O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść.

Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź uważny. Dąż do szczęścia.

Unikaj głośnych i napastliwych – są udręką ducha.

Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości.
Wykonaj swą pracę z sercem – jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.

Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa. Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.

Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa. Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.

Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.

Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.

I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie – wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.

Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.

Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź uważny. Dąż do szczęścia.

Interrun Poznań 2009

Interrun Poznań 2009

Aby bieganie nabrało większego sensu, warto wyznaczyć sobie cele. Jednym z nich jest udział w zorganizowanych imprezach sportowych. Mając ustaloną datę biegu, łatwiej jest o dyscyplinę i motywację. U mnie to się sprawdza.

27 września odbędzie się Interrun Poznań 2009 – bieg wkoło jeziora Malta na dystansie 5,7 km oraz 11 km. Wezmę w nim udział po raz drugi. Na stronie http://www.interrun.pl/poznan/ można znaleźć szczegółowe informacje na temat trasy, formularz zgłoszeniowy oraz porady na temat biegania. Wszyscy uczestnicy wystartują w jednakowych, niebieskich koszulkach. Biegniemy nie żeby pobić rekordy, ale żeby dobiec. Pamiętam, jaką satysfakcją było dobicie do mety w zeszłym roku. Teraz też tak będzie.

Na sportowo

Na sportowo

Ostatnio z koleżanką z pracy stwierdziłyśmy, że musimy trochę popracować nad kondycją fizyczną. Nie ma to jak wzajemne wspieranie się – przynajmniej potrafimy się nawzajem motywować. Pierwszym naszym celem stały się Międzynarodowe Warsztaty Tańca Współczesnego, ale niestety nie dane nam było załapać się na kurs. Drugiego dnia od ogłoszenia rozpoczęcia naboru na zajęcia w sierpniu, nie było już miejsc! Pozostaje po cichu liczyć, że ktoś kto się zapisał zrezygnuje albo nie zapłaci. Na ale żeby tak nie czekać bezczynnie, postanowiłyśmy już teraz wzmocnić naszą sprawność. Zapisałyśmy się więc do fitness klubu. Znalazłyśmy jeden niedaleko naszej pracy. W maju mają ciekawe promocje, i tak w cenie jednego karnetu dostałyśmy dwa. Pierwsze zajęcia w zeszły piątek – basic step, czyli zajęcia kondycyjne na stopniu do ćwiczeń, dla debiutantów. Instruktorka miała chyba inne pojęcie o poziomie jaki powinni prezentować początkujący, bo jedyne co mi dobrze wychodziło to komenda „ wdech” i „wydech” :) . Ułożyła godzinną choreografię i podkręciła tempo tak, że na końcu ledwo trafiałam na stopień – więc żeby cokolwiek robić skakałam sobie w miejscu. W formie relaksu było intensywne kształtowanie mięśni brzucha :) . Ledwo stamtąd wyszłyśmy, ale w poniedziałek wracamy! Tym razem liczymy na spokojniejszy zestaw ćwiczeń, bo idziemy na trening „zdrowy kręgosłup”. Po moich ostatnich problemach z korzonkami, rozgrzewki mięśni kręgosłupa są bardzo wskazane.

1% dla Arka

1% dla Arka

Jeszcze niecały tydzień pozostał na złożenie swojego rozliczenia podatkowego.
W tym roku jestem w tej grupie osób, które nie spieszą się z wypełnieniem PITa i zostawiają sobie tę przyjemność na ostatnią chwilę. Ale to, co na pewno zrobię to przekazanie 1 % podatku na OPP. W porównaniu z poprzednim rokiem doczekaliśmy się sporego ułatwienia – wystarczy w formularzu wpisać odpowiednią instytucję, na którą chcemy przekazać darowiznę, a wpłatą pieniędzy na jej konto zajmie się Urząd Skarbowy.

Jeśli nie zdecydowaliście jeszcze komu przekazać 1 % podatku, to mam propozycję. Z córką znajomego z mojej pracy chodzi do klasy chłopiec chory na białaczkę. Każda złotówka na jego leczenie będzie bardzo cenna. Jeśli ktoś byłby zainteresowany wsparciem, poniżej dokładne dane:

OPP Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”.

Nr KRS 0000037904

z dopiskiem Darowizna na leczenie i rehabilitację Arkadiusza Królskiego

Miłego dnia J

Te małe plany

Te małe plany

Ta zmiana czasu sprzed tygodnia zupełnie mnie rozregulowała J. Brakuje mi tej godzinki rano na dospanie i doprowadzenie się do stanu używalności. Dodatkowo miałam plany, aby rozpocząć swoje treningi biegowe i na razie na planach się kończy. Próbuję namówić kogoś ze znajomych, ale nikt nie wykazuje należytego entuzjazmu. Mój mąż od dwóch lat zapowiada, że zacznie biegać i jestem ciekawa, czy chce pobić rekord w długoterminowym planowaniu, bez przechodzenia od słów do czynów. Myślę, że już od samego mówienia, że idzie biegać, jego tkanka tłuszczowa zaczyna się spalać J. Ja tymczasem zamierzam wykazać więcej samozaparcia i w końcu ruszyć do pobliskiego lasku na krótkie przebieżki. Jeszcze długo jest widno, więc spokojnie można trenować wieczorem. Z rana jeszcze nie próbowałam. Na razie wydaje mi się to szaleństwem- choć kto wie. Nigdy nie mówi się nigdy J.

Mocne postanowienie poprawy

Mocne postanowienie poprawy

Końcówka roku jest dla wielu osób okazją do podsumowań, rachunków sumienia, bilansów osiągnięć i porażek. Jest również czasem wyznaczania sobie nowych celów, planowania i zazwyczaj mocnego postanowienia poprawy.

 

Przypominając sobie poprzednie lata, to w moim przypadku często z ambitnych postanowień pozostawało jedynie wspomnienie o chęci ich powzięcia, natomiast od słów do czynów droga już była za daleka. Z drugiej strony pewnych rzeczy nie byłam w stanie przewidzieć, a tym bardziej zaplanować. Stąd sporo niezrealizowanych postanowień i zaskakujących zwrotów akcji.

 

Sposobem na poprawę tego stanu rzeczy byłoby zwalczenie swojego słomianego zapału i uodpornienie się na sytuacje, na które nie mam wpływu. Łatwo się mówi :) … Myśląc o mijających 12-stu miesiącach, zawsze obok osiągnięć, znajdziemy jakieś potknięcia, które trochę psują nam poczucie zwycięstwa. Więc po co je rozpamiętywać?

 

„Nikt nie może się cofnąć i zacząć wszystkiego od nowa, ale każdy może zacząć od miejsca, w którym jest i napisać nowe zakończenie”.

Dan Zadra

Postanowiłam, że TA końcówka roku tylko w niewielkim stopniu poświęcona będzie patrzeniu wstecz. Oczywiście muszę wyciągnąć wnioski, być bogatsza o pewne doświadczenia i nie powtarzać tych samych błędów, ale swój cenny czas wolę przeznaczyć na przeżywanie teraźniejszości i planowanie przyszłości

 

„Czy mógłbyś mi łaskawie powiedzieć, w którą stronę mam iść?

To zależy od tego, dokąd chcesz dojść- odpowiedział Kot

Nie ma znaczenia, dokąd…

- powiedziała Alicja.

Więc nie ma też znaczenia, w którą stronę pójdziesz – powiedział Kot.”

Alicja w Krainie Czarów

Co w tym planowaniu jest najważniejszego? Po prostu wytyczona droga i jasna wizja tego, jak chcemy nią podążać. Reszta ułoży się sama.

Bieg po satysfakcję

Bieg po satysfakcję

Poważna kontuzja kolana sprzed dobrych kilku lat znacznie ograniczyła moją aktywność fizyczną. Żadnych gwałtownych ruchów, szybkich zrywów. Jednym słowem muszę uważać, aby nie uszkodzić i tak już słabych stawów. Kolano „odzywa” się co jakiś czas, co jest dosyć uciążliwe. Odpada jazda na nartach, łyżwach i rolkach. Oczywiście wskazana jest jazda na rowerze i basen. Niestety rower ostatnio mi ukradli, a w chodzeniu na basen wkurza mnie, że po wyjściu z szatni, jako krótkowidz, ledwo mogę trafić do przerębla z wodą – takie oto drobnostki zniechęcają mnie do stosowania się do zaleceń.

Ponieważ taka sportowa abstynencja nie jest na dłuższą metę zdrowa, postanowiłam dać sobie jeszcze jedną szansę. Dla siebie i swojego kolana, które niećwiczone coraz bardziej się rozleniwia i nie chce trzymać całej reszty w pionie.

Tak więc pewnego pięknego, sobotniego ranka wstałam, wybiegłam z domu…. i tak biegłam, biegłam, biegłam i tak przez pół godziny. Bieganie, hmmm- czy to aby dobry sport dla sfatygowanych kolan? Są różne teorie na ten temat, ale przy porządnej rozgrzewce i odpowiednim tempie nie musi to być aż takim obciążeniem dla stawów.

Spodobało mi się. Lekkie przebieżki, ruch na świeżym powietrzu- od razu lepiej. Zapewne skończyłoby się na kilku wypadach, gdyby nie ogłoszenie o biegu na 6 km, organizowanym w mieście. Postanowiłam wziąć w nim udział. Nic tak nie motywuje jak jasno wyznaczony cel, a moim było przebiegnięcie tego dystansu i po prostu dotarcie do mety. Zaczęłam więc treningi – bieganie po przyjściu z pracy, rozciąganie mięśni, wyrabianie kondycji.

<!–[if gte mso 9]> Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE <![endif]–><!–[if gte mso 9]> <![endif]–>

W dniu biegu, na linii startu trochę się nawet denerwowałam, czy ja w ogóle dam radę. Wreszcie sygnał do rozpoczęcia biegu. Miałam wrażenie, ze wszyscy nagle mnie wyprzedzają, ale postanowiłam biec swoim tempem, pamiętając co chcę tu osiągnąć. W połowie dystansu miałam lekkie zwątpienie, ale nie poddałam się. Postarałam się skierować strumień myśli na coś innego, niż na to, że bolą mnie już wszystkie mięśnie i bardzo chciałabym położyć się z boku na trawie i zapomnieć o tym całym zmęczeniu. Po drodze mijałam grupki osób, które kibicowały biegaczom, klaskając i pokrzykując- to również było bardzo fajne uczucie. Poczułam się jak prawdziwy sportowiec. I… osiągnęłam swój cel – dobiegłam do mety. Niezapomniana chwila, ogromna satysfakcja. Po tym wszystkim uświadomiłam sobie, że dawno nie odczułam takiego spełnienia. Wyznaczyłam sobie cel, przygotowałam się i zrealizowałam plan. Taka banalna rzecz, jak udział w biegu uszczęśliwiła mnie. W pracy nie zawsze robi się pasjonujące rzeczy, ale teraz wiem, że aby nie popaść w marazm i rutynę, trzeba znaleźć sobie coś, czego wykonanie przyniesie satysfakcję. Dla zdrowia fizycznego i psychicznego.