Archiwa tagu: Na sportowo

Karnet do klubu fitness

Karnet do klubu fitness

Dosyć już tego siedzenia przed kompem! Trzeba się poruszać. Mimo, że upał na zewnątrz niemiłosierny i przy takiej pogodzie odechciewa się nawet mrugać powiekami, wykupiłam sobie karnet do klubu fitness. Na pierwszych zajęciach byłam w zeszłym tygodniu i zdążyłam się już zdrowo namęczyć. Ale motywacja jeszcze nie opadała i pozytywne nastawienie do całej imprezy mnie nie opuściło. Bieżnia, rowerek, ćwiczenia na płaski brzuch, na kręgosłup na piłce i moje ostatnie odkrycie- joga, przy której napociłam się bardziej, niż przy wszystkich wymienionych wcześniej zajęciach razem wziętych. Co lepsze, na ćwiczeniach tych pojawiają się też panowie o posturze koszykarzy, którzy potrafią stojąc na wyprostowanych nogach, dotknąć głową kolan. Byłam pod wielkim wrażeniem.

 Najważniejsza jednak w tym wszystkim jest systematyka. Na razie nie załamuję się, że jestem 100 lat za koszykarzami, tylko staram się  złapać swoje tempo i dostosować do swoich możliwości. Nic na siłę. Dopiero co zaczynam po sporej przerwie, spowodowaną lenistwem, wymówkami, odkładaniem na jutro, które długo nie nadchodziło. Nastąpił przełom i ta zmiana mi się podoba. Dziś znów idę na piłki :)

Walka o władzę

Walka o władzę

Założę się, że w wielu polskich domach rozgrywają się teraz wojny szarpane  o władzę – czyli pilota do telewizora. Osoby, których football zupełnie nie grzeje i wolałyby pooglądać sobie film z Sandrą Bullock, muszą znaleźć kompromis z tymi, dla których mundial to wielkie święto. A już prawdziwe awantury wybuchały pewnie w niedzielny wieczór, kiedy do wyboru na trzech telewizyjnych kanałach był mecz, debata prezydencka i finał Tańca z gwiazdami. Ciekawe, kto wygrał walkę o władzę.

Ja akurat bardzo lubię piłkę nożną, w szczególności kiedy Panowie wiedzą jak kopać piłkę i umieją strzelić do bramki (przeciwnej drużyny).  Nawet słucham ekspertów w studio w trakcie przerw gdy deliberują o grze pressingiem, faulach taktycznych, zmęczeniu sezonem niektórych zawodników i o spokojnych interwencjach bramkarza. Niech mi tylko ktoś powie, gdzie się podział ten analizator, na którym Jacek Gmoch i Jerzy Engel gryzmolili zawsze w studio jakieś esy floresy rozrysowując poszczególne akcje meczu. Bardzo mi tego brakuje.

Wracając do walki o władzę, wcale nie musi się ona skończyć rozwodem albo terapią małżeńską. Wystarczy przekonać się, że mecze to nie tylko gonitwa 20 spoconych zawodników za kawałkiem skóry. Pomijając interesującą ( dla Pań rzecz jasna) część po ostatnim gwizdku- czyli wymianę koszulek, niemniej ciekawe są analizy komentatorów- na tym można się ubawić jak na najlepszej komedii.  A więc uczta nie tylko dla oka, ale i ucha. Oto przykłady:

„Pierwsza część pierwszej połowy w wykonaniu naszej reprezentacji wyglądała tak jakby trener Gepetto wystrugał sobie kilku Pionokiów” – Paweł Wójcik, Polsat, na meczu Polska :Kostaryka

„Buffon… te jego spodenki. Zawsze się zastanawiam jak one mogą mu nie przeszkadzać, bo przecież z takich można uszyć chyba ze dwie suknie” – Tomasz Zimoch, Polskie Radio, na meczu Niemcy:Włochy 

„Lehmann sprawdza jakość muru – więcej zaprawy z prawej strony, więc przysuwają się ciała do siebie” – Tomasz Zimoch, Polskie Radio na meczu Niemcy:Włochy

„Teraz aż dwóch Niemców musiało wejść w Teveza żeby odebrać mu piłkę” – Tomasz Wójcik i Cezary Kowalski, Polsat, na meczu Niemcy:Argentyna 

„Jeśli za wzór przystojności stawia się Bastiana Schweinsteigera, to znaczy, że lekko tu wszyscy oszaleli na punkcie piłki” – Andrzej Janisz, Polskie Radio, na meczu Niemcy:Szwecja

„Szanse Amerykanów topnieją tak, jakby rozłożyć worek cukru i gdyby padał deszcz – Tomasz Zimoch, Polskie Radio, na meczu USA:Ghana

„Stadion w Dortmundzie wypełniony po ostatnie miejsce, chociaż widzimy jeszcze kilka wolnych miejsc – Dariusz Szpakowski, TVP, na meczu Szwajcaria:Togo

„Francuzi jednak nie usypiają. Mają jeszcze pewnie dużo czasu do swej piłkarskiej dobranocki w tym meczu” – Krzysztof Ratajczak, Polskie Radio, na meczu Francja:Korea Południowa

„Respirator marzeń można już odłączyć. Marzenia to już tylko obłoczek, to już maleńka niteczka” – Tomasz Zimoch, Polskie Radio, na meczu Kostaryka:Ekwador

„Janas chyba zmienił zdanie, choć Brożek był już rozebrany” – Dariusz Szpakowski, TVP, na meczu Niemcy:Polska

„A my widzimy raz jeszcze Yahyę Golmohammadiego. Co za nazwisko! Strzelić gola z takim nazwiskiem!” – Mirosław Trzeciak, TVP, na meczu Meksyk:Iran

„Proszę teraz zatrzymać wideo, bo ten właśnie chłopak bierze w Anglii 120 tys. funtów tygodniowo” – Jacek Gmoch, TVP, na meczu Anglia:Paragwaj

„Czy myślisz, że podejmie takie ryzyko trener Anibal Ruiz, by zdjąć z boiska tych wieżowców? – Jacek Jońca, TVP, na meczu Anglia:Paragwaj

Te i inne komentarze na www.zczuba.pl :)

Po Interrun

Po Interrun

W minioną niedzielę ponad 2000 osób stanęło na linii startu biegu Interrun w Poznaniu. Pogoda była przepiękna i jak się okazało był to jeden z ostatnich tak pogodnych i ciepłych dni w tym roku. Jak dotarliśmy nad Maltę, polana, gdzie znajdował się punkt informacyjny i wydawanie chipów, wyglądała jakby opanowały ją Smerfy. Wszyscy w niebieskich koszulkach i z uśmiechami na twarzy. Wystartowaliśmy o 12.00 i pokonując jedno kółko wokół jeziora, żałowałam tylko, że nie zabrałam ze sobą wody – słońce nieźle przypiekało i szybko poczułam się spragniona. Ale dobiegłam! Medal na szyi, buziaczek od męża na mecie. I znów to uczucie satysfakcji- tak jak w zeszłym roku. Byle do kolejnego !

Trening 3

Trening 3

Wczoraj wybiegliśmy nieco później, słońce było już nisko nad horyzontem. Trasa do jeziora, pętla wokół łąki- nieco wydłużyliśmy dystans, a biegło się całkiem nieźle. Do tego widok różowego nieba wart jest każdego wysiłku. Po powrocie do domu, prysznic, kolacja i padłam jak kawka. W tle słyszałam jeszcze tylko odgłosy wczorajszego kabaretu na słoweńskim boisku. Przynajmniej mieliśmy honorowego rożnego. Aj tam, szkoda słów..

Interrun Poznań 2009

Interrun Poznań 2009

Aby bieganie nabrało większego sensu, warto wyznaczyć sobie cele. Jednym z nich jest udział w zorganizowanych imprezach sportowych. Mając ustaloną datę biegu, łatwiej jest o dyscyplinę i motywację. U mnie to się sprawdza.

27 września odbędzie się Interrun Poznań 2009 – bieg wkoło jeziora Malta na dystansie 5,7 km oraz 11 km. Wezmę w nim udział po raz drugi. Na stronie http://www.interrun.pl/poznan/ można znaleźć szczegółowe informacje na temat trasy, formularz zgłoszeniowy oraz porady na temat biegania. Wszyscy uczestnicy wystartują w jednakowych, niebieskich koszulkach. Biegniemy nie żeby pobić rekordy, ale żeby dobiec. Pamiętam, jaką satysfakcją było dobicie do mety w zeszłym roku. Teraz też tak będzie.

Trening

Trening

Wczoraj wieczorem wybrałam się pobiegać. Wskoczyłam w dresówki i na łąkę! Miałam dłuższą przerwę w treningach, ale okazało się, że nie jest tak źle. Myślę, że cotygodniowe ćwiczenia aerobowe mają w tym swoją ogromną zasługę. Kondycja znacznie się poprawiła i przez to ponowne wdrożenie się w regularne bieganie nie jest tak zniechęcające. Do tego ten wczorajszy zachód słońca … Wróciłam szczęśliwa.

Wzmacnianie

Wzmacnianie

Na ostatnich ćwiczeniach dałyśmy ostro czadu. Po dwutygodniowej przerwie w zajęciach, spowodowanej przeziębieniem z jednej strony oraz służbowymi wyjazdami z drugiej, chciałam nadrobić zaległości. Wybrałam się więc na godzinne zajęcia kondycyjne i godzinne ze zdrowego kręgosłupa – pod rząd :) . Ćwiczenia na wzmocnienie przeprowadzane są w formie interwałów – na przemian tempo szybkie i wolniejsze, step, obciążniki i super głośna muzyka. Na wyciszenie – brzuszki i świece. Koszulkę mogłam wykręcić, taka była mokra. Zajęcia późniejsze to sam relaks, ale wierzcie, po takiej dawce intensywnych wyginanek, ledwo utrzymywałam się na piłce. Na drugi dzień wszystko w jak najlepszym porządku, nawet byłam zdziwiona, że po takiej przerwie nie odczuwam żadnych dolegliwości. Ale to była bomba z opóźnionym zapłonem, która eksplodowała w moich mięśniach na trzeci dzień. Zamiast ud, miałam dwie drewniane kłody i żadnej nad nimi władzy. Śmiesznie to wyglądało. Zobaczymy jak to będzie. Za tydzień znów się na to piszę.

Ćwiczymy, ćwiczymy!

Ćwiczymy, ćwiczymy!

Trzymając się dzielnie naszego harmonogramu treningów, wczoraj wybrałyśmy się z koleżanką na kolejne zajęcia wzmacniające. Tego dnia kończyłyśmy również projekt, więc jak tylko zakleiłyśmy kopertę z segregatorem dokumentów, poczułyśmy ulgę i zarazem lekkie zmęczenie. Wahałyśmy się, czy aby na pewno damy radę intensywniej poćwiczyć – ale jak już raz sobie odpuścimy, to później pretekstów do opuszczania zajęć byłoby coraz więcej. No więc z werwą pomaszerowałyśmy do klubu. Instruktorka poinformowała, że ma lekką kontuzję, nie może ćwiczyć takim tempem jak zazwyczaj, więc zajęcia będą o bardzo umiarkowanej intensywności. Dla nas bomba – czułyśmy się już trochę zmęczone po całym dniu, więc lekkie ćwiczenia będą dla nas samą przyjemnością. Zaczęło się rzeczywiście leniwie. Popatrzałyśmy tylko po sobie – to będzie prawdziwy spacerek. Szybko jednak zmieniłyśmy zdanie. O ile jeszcze koleżanka dawała radę, ja już pod koniec bezwładnie leżałam na macie i patrzyłam się w sufit. Skoro dla trenerki to było spokojne tempo, to aż boję się pomyśleć, jak te zajęcia wyglądałyby gdyby była w formie :) .

W poniedziałek znowu idziemy ćwiczyć mięśnie kręgosłupa. Grunt to nie zniechęcać się :) .